piątek, 29 sierpnia 2014

O Gorillaz: powstanie zespołu.

W związku z tym, że masa osób poprosiła mnie o napisanie posta o Gorillaz, spiąłem dupsko i wstałem specjalnie rano żeby to zrobić. Mam przed nosem dwa kubki kawy, w tle leci już klimatyczne Demon Days. 

Od razu ostrzegam, że nie będę zatruwać wam życia niepotrzebnymi datami.

Nie wiem czy sensownym jest rozpoczynanie tego wpisu od wyrwanej z kontekstu historii zespołu, rozsądniejszym byłoby przedstawienie człowieka, który za niego odpowiada. Pewnie wciąż część z was myśli, że za rysunkami postaci tego virtual bandu stoją przypisane osoby, podczas gdy one wszystkie są bezpańskie, a jedyne co łączy tych barwnych członków z naszym materialnym światem, to głos Damona Albarna. Kim jest Damon Albarn? Ja sam uwielbiam nazywać go "człowiekiem orkiestrą" zważywszy na jego multi-umiejętności grania na praktycznie każdym instrumencie. Mogę się założyć, że zamiast krwi, w jego żyłach płynie esencja muzyki. 


Kiedy pierwszy raz zobaczyłem videoklip Gorillaz, byłem jeszcze dzieckiem. Nie wydawało mi się wtedy, żeby cała ta "kreskówka" miała jakąś historię, czy głębsze dno, szególnie dlatego, że pierwsze teledyski nie miały zarysu fabuły. Gdy poznałem ten zespół po raz drugi, mało nie osrałem się z wrażenia co do poziomu perfekcji w wykreowaniu życia jego członków.



Ogólnym założeniem utworzenia zespołu było zniesmaczenie muzyką, którą emitowało MTV w czasach, gdy Damon i Jamie zaczęli trzymać się bliżej:

"If you watch MTV for too long, it's a bit like hell—there's nothing of substance there. So we got this idea for a cartoon band, something that would be a comment on that."
-Hewlett


Sam Albarn wyłonił się z zespołu Blur, który zdobył potężną sławę nie tylko na terenie Wielkiej Brytanii, ale i całego świata. Już od początków swojej kariery D. gradził tym, jak opisują go media, które zamiast skupiać się na samej muzyce, pisały o twarzy wokalisty i stylówkach całej grupy, jakby jedyną rzeczą, którą mogli zaprezentować był wygląd. Stąd pomysł na utworzenie postaci, które nie będą w żadnym stopniu atrakcyjne, a sam frontman będzie brzydki i głupi.

Poniżej pierwszy szkic, który miał przejść jako pełna kreacja członków Gorillaz: 


Jamie Hewlett to twórca komiksu Tank Girl, który jest niezwykle popularny wśród Brytyjczyków. Damon był jego fanem, a gdy wreszcie doszło do spotkania, okazało się, że panowie mają razem wiele wspólnych tematów i potencjał, by stworzyć coś wielkiego. Jamie zbliżył się do towarzystwa Albarna, wchodząc w związek z ex-dziewczyną przyjaciela z zespołu Blur, Grahama Coxona. W zasadzie twórców Gorillaz połączył okres, gdy razem byli po rozstaniach. 


W Internecie można znaleźć film dokumentalny o początkach bandu, niestety nie jest on dostępny w języku polskim. Z tego co się orientuję, czasem można go dostać na stronie Empiku, ale raz na rok wystawiają jeden egzemplarz DVD. Polecam zapoznać się z "Bananaz" (bo taki nosi tytuł) jeśli chce się bliżej poznać osobowości Albarna i Hewletta, a w szczególności sposób w jaki tworzyli cały plan. Udostępniam dla was pełne wideo z oryginalną wersją językową i hiszpańskimi napisami, których nikt nie zrozumie, więc polecam je ignorować:



 

Generalnie z samego zarysu powstało coś tak wielkiego i pokochanego przez publikę, że założyciele osrali się po kostki, bo nie wiedzieli jak to wszystko rozegrać. Damon był przerażony sposobem, w jaki tworzy się muzyka do poszczególnych kawałków Gorillaz, o czym mówi w filmie, który wstawiłem. Działa to na zasadzie kompulsywnego napieprzania w instrumenty, co skutkuje dźwiękami, które ciężko powtórzyć. Wszystko było super do momentu, w którym ludzie nie zaczęli domagać się koncertów... koncertów od animowanych postaci. 

Początkowo występy wyglądały tak, że na hali rozwieszano wielki ekran, a na nim emitowane były slajdy i animacje przedstawiające członków, podczas gdy Albarn z grupą muzyków stali w ukryciu i odgrywali swoje utwory.  Niestety nie jestem w stanie znaleźć osobnego nagrania dla tego koncertu, ale część znajdziecie w "Bananaz". W późniejszych etapach rozwoju Gorillaz na scenie zaczęly pojawiać się hologramy, a tuż przed przerwą w nagrywaniu czegokolwiek nowego koncerty były już całkowicie fizyczne i Damon śpiewał/grał we własnej osobie.

Tutaj macie przykładowy występ hologramów,
warto go obejrzeć:


Niżej jeden z późniejszych koncertów
i utwór "O Green World"


Zatrzymując się na moment przy tematyce ostaniego wykonu, warto wspomnieć o tym jak bardzo Damon zaangażowany jest w ochronę środowiska, zwierząt i jak bardzo brzydzi się wojną. Traktują o tym poszczególne utwory, które wstawiałem już wcześniej na inne konta. Nie pogardzę przypomnieniem ich treści. Znane większości z was "Kids with guns" powstało, gdy Albarn przeraził się tym jak media wpływają na mózgi dzieci, pompując w nie ciągłe informacje o wojnie. Postanowił napisać ten utwór, gdy do szkoły jego córki przyszedł chłopiec z nożem. Nikt nie przypuszczał wcześniej, że dzieciak byłby do tego zdolny.


"Dirty Harry", który krytykuje decyzje prezydenta Georga Busha w kwestii wojny w Iraku. Wcześniej singiel miał nosić nazwę "I need a gun", a w rezultacie i tak zdobył nominację do nagrody Grammy.
(wklejam link do teledysku, bo strona nie wyszukuje mi go)

Moja perełka, czyli "Pirate Jet". Tutaj nie trzeba niczego tłumaczyć, wizualizacja na jednym z koncertów mówi sama za siebie. Ten utwór sprawił, że nie czuję już jakiejkolwiek innej potrzeby niż wyznawanie religii Damona Albarna (którą sam sobie uroiłem). Polecam uważne obserwowanie nagrania.

"Its all good news now
Because we left the taps
Running
For a hundred years
-
So drink into the drink
The plastic cup drink
Drink with the purple,
The people,
The plastic eating people"

 

 To tylko trzy z ogromnej bazy dzieł nawołujących do ważnych działań, ilość utworów, które trzeba znać jest ogromna i do tego polecam wam zapoznanie się z moim profilem na last.fm

Teraz przydałoby się zjeść śniadanie, więc póki co kończę pierwszą część pisania o Gorillaz.
Później planuję dać zarys całej historii członków zespołu, jaki i napisać osobno o ich życiach.


12 komentarzy:

  1. Fajnie też by było, gdybyś przedstawił pokrótce chociaż charakterystykę, powstanie Stuarta, Murdoca, Noodle i Russela.
    A co do notki, to super.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki mam plan, zachęcam do głosowania w ankiecie. Wtedy będę wiedział od kogo zacząć.

      Usuń
  2. Super notka, fajnie się czyta! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Super wpis, dzięki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wejn, kocham cię za ten post. Czekam na resztę <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo przyjemny, lekki wpis. Fajnie ze zostal napisny wlasnie bez zbednych dat, inaczej niz opisy na wikipedii. Mam nadzieje ze blog spelni wasze oczekiwania i uzbieracie jako takie pieniądze, powodzenia! :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny post, Wejni :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowny wpis, Wejn. Bardzo mnie zaciekawiłeś, a ja nie lubię nawet słuchać muzyki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Przyznam, że to bardzo przydatny post, ostatnio wzięłam się za czytanie o Gorillaz (lepiej późno niż wcale, ew), ale nieco przeraziły mnie te wszystkie daty, bo tak, czy siak nie mam do nich pamięci ani cierpliwości. Czekam na kolejne i trzymam kciuki, żebyście jednak nie poumierali z głodu, bo będzie nam bardzo przykro, misie.
    Trzymaj się i powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo przydatne informacje, super notka.
    Czekam na więcej.

    OdpowiedzUsuń
  10. Już kocham ten zespół, sama koncepcja jest cudowna. Wielbię cię za ten wpis i za bardzo zrozumiałe, chronologiczne opisanie historii BEZ DAT. Daty odpychają.

    Ogólnie, to wyklikałem ci kilkanaście złotych, mam nadzieję, że nie umrzesz z głodu i będziesz pisać super notki dalej.
    Trzymaj się! I smacznego jedzenia, na które będzie cię wkrótce stać!

    OdpowiedzUsuń
  11. Pomimo tego, że właściwie nigdy nie słuchałam Gorillaz to notka bardzo mi się podobała. Nawet nieco mnie przekonałeś co do tego zespołu.. :)

    OdpowiedzUsuń